27 listopada 2024, 11:59
Siostra z Mężem jest w szpitalu
ponad dwanaście godzin...
Z tą "opieką" można dostać szału...
nic gorszego nie mogli wymodzić...
Jego karetka z domu zabrała,
a Ona po dwóch godzinach
do szpitala autem dojechała
i siedzi tam tyle czasu kobiecina...
Moją nocą ją długo wspierałam,
ale kiedyś musiałam iść spać
i gdy o godz. 10:00 wstałam,
jeszcze tam byli psia mać...
Badania mu jakieś porobiono,
wyszło, że za mało magnezu ma,
konsultowali się raz z jego Żoną
i cyrk tyle godzin trwa...
Nie zatrzymają go w szpitalu,
choć odwodniony jest i osłabiony,
bo nie dba o siebie w każdym calu...,
więc organizm ma wykończony...
Ona mi mówiła, że On nic nie je,
a także, że mało płynów pije...
OMG, co się z tym chłopem dzieje...
Ona na razie cieszy się, że On żyje...